poniedziałek, 9 stycznia 2012

Formalnie jest tak.


Metrów dużo. Nasza jedyna szafa się zmieści. 1/3 mojego udziału przypadnie na łazienkę.
Trochę się denerwujemy przed finałem. I trochę kłócimy o to, kto ma ile i dlaczego wciąż nam brakuje. Brakujące pieniądze znajdujemy w szufladzie.
A Pani Notariusz! O Pani Notariusz! spiesząca się do wizytacji Księdza Po Kolędzie! Nie potrafi obliczyć procentów z trzech sprzedających i dwóch kupujących. Nie oceniać osoby tylko jej działania. Obserwujemy tramwaje na Dietla przez okno. Mijają 3 godziny. Nie lubimy jej i nie przyjdziemy do niej więcej. Nikomu jej nie polecimy.

Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! Mamy odpis i idziemy do Yellow Dog zjeść obiad energetyzujący, kupić buty narciarskie, odwiedzić Szwagrostwo, pościelić materac, dać pić i umyć zęby, zdobyć lepszy kocyk.

Życie toczy się dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz