poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Myślę, że zamiast mieszkać razem przed ewentualnym ślubem Młoda Para powinna dostać coś do remontu, jakiś lofcik albo starą kamienicę. I albo przetrwa albo nie, ta Para. Albo się nauczy czyja racja jest najmojsza albo żegnaj gienia, kto inny będzie rozwieszał twoje skarpety na suszarce.
Młode Pary lubią szaleć. Magentowa łazienka. Fioletowe szafki w białe kropki. Lustra. Mają fantazję i czas. Po wielokroć odwiedzają sklepy, pożyczają płytki i panele, by dobrać je idealnie pod kolor framug i foteli. Przemierzają kilometry w poszukiwaniu tej jednej, idealnej sofy. Spierają się nad kształtem klamek, uroczo przekomarzają z głową w zmywarce, czule obejmują głaszcząc gres szkliwiony.

Stare Pary mają oczywiście dużo, dużo lepiej. To nie jest ich pierwszy remont, o nie. Ani nawet drugi. Nikt tu czule gresu już nie głaszcze, wybiera w ciemno jakiś pierwszy lepszy o kolorze zbliżonym do koloru tych starych spodni, co się je wyrzuciło w zeszłym miesiącu bo się rozlazły.
One znają swoje przyzwyczajenia. Wieszanie skarpet i odkurzanie zostało już uzgodnione. Ścieżki są przetare i nikt im nie wmówi, że biały puszysty dywan to jest to. Kurz i roztocza, ot co!
Stare Pary są też nudnawe. Kolory jakieś szarawe, mniej luster bo grawitacja i lody czekoladowe z piwem. Książki im się piętrzą w stosach, stare płyty bezczelnie wylewają z pudełek. Misie i klocki stanowią dominujący element wystroju wnętrza, które trzeba raczej uspokajać niż elektryzować. Brak tu złudzeń. Żadnych wyrzeczeń. Priorytety są oczywistą oczywiśtością: święty spokój.

sobota, 31 marca 2012

czwartek, 29 marca 2012

Jestem znowu wdzięczna

Klamka działa, jak szalona. Wszystkie okna można uchylić. Bardzo dziękuję za szybkie i fachowe wprawienie okien. Odsetki ustawowe 67 złotych za opóźnienie (umowa z 2 lutego). Ale okna fachowe. Białe takie.
Ciekawe tylko, co zrobimy z 5 cm przerwą między oknem a parapetem. Pomysły:
- nalepić sztuczne futerko
- nalepić lusterka
- zrobić sakramencko gruby parapet
Kolejny etap za nami. Można ruszać dalej. I za to jestem wdzięczna bo nie cierpię ciągnących się bez końca projektów.

niedziela, 25 marca 2012

Różnice



Pojawiło się wiadro.

Oraz ścianka, w której zostanie ukryta pralka. To musi być naprawdę zgrabna pralka, bo się wymiary ścianki nieco pomyliły ściankotworcom.
fachman cały był pytaniem:

"Jak to??? pani nie będzie miała płytek na ścianie???? to co tu będzie? a geberit też bez płytek? nooo nieee wieeem."

Co robić? Jak żyć?
Płytki będą w brodziku, proszę pana, Profesor P. W. uzyska doktorat z posadzkarstwa już w drugiej dekadzie XXI wieku (po tym, jak uzyskał tytuł magistra z projektowania instalacji elektrycznych). Płytki kojarzą mi się z zakładem przetwórstwa mięsnego, proszę pana, i z uwagi na to i owo a także minimalizację wysiłku Profesora P. dookoła wanny będzie farbka. Sikać należy do muszli a nie dookoła więc i na tej newralgicznej ściance będzie farbka. Jak się wybrudzi to się zamaluje. Taka to będzie różnica.

piątek, 23 marca 2012

Stop, uwaga


Jeśli nie mam na coś wpływu, jeśli coś ode mnie nie zależy to nie będę się denerwować.
Chyba, że są to lasy amazońskie albo quadowcy w Gorcach.

Podobno standardem jest, że umowa z jakąkolwiek firmą produkującą czy dostarczającą okna jest nic nieznaczącym papierkiem. Bo daty w nim zapisane to jedno a szara rzeczywistość to drugie.
No i tak jest.
Już 3 tydzień mija...
Minuty mijają i godziny. Pan czeka i Pani czeka.

Ćwiczenia z cierpliwości.
A taka dobra firma była.

środa, 14 marca 2012

Bo my lubimy, jak jest trudniej

Strasznie drogie są te podłogi.
W dodatku większość wygląda jak panele. Panele już mamy, dziękujemy. Świetnie się spisały.
A te, które wyglądają jak drewno, to już są z kosmosu.
A są też i takie, które wyglądają, jak wtedy, gdy człowiek spożył barbaresco i podłoga przed oczami mu faluje.
Jesion. Dąb. Nuuuda.

W salonie volvo wszyscy oglądają nadwozia a my na czworakach oglądamy podłogę przemysłową.
Podłoga przemysłowa! To jest to!! Więc jedziemy do centrum takiego jednego, gdzie nam wszystko mówią i pokazują a dziewczynki dostają cukierki i biegają po schodach z jedną panią. I nikt nie mówi "hoho, ale proszę pani, jak pani chce mieć taką jakość .... nooo..... to cena jest musi być adekwatna (zawieszenie głosu)".

Merbau przemysłowy olejowany. Trudno. Będzie krew, pot i łzy. Nic do niczego nie będzie pasować. Ale za to w łazience będzie można ciepłą stopę mieć. Bez dywaników! Żadnych kompromisów!!

wtorek, 7 lutego 2012

Ukryta piękna przestrzeń

Z dwóch niewielkich pokoików decydujemy się zrobić jeden, podłużny i jasny, balkonowy raj dziewczęcy na 20 m2.
Zabawne są te wystające odpowietrzniki od kaloryferów, już widzę, jak pełnią rolę kołków do parkowania koników i uchwytów pod liny pirackie.

Między (byłymi) pokojami piękne miejsce na duży blat roboczy dla kilku osób, fajnie doświetlony i dostępny z 3 stron. Taki do rysowania, pisania, lepienia i ustawiania figurek. To na razie jedyny mój pomysł na to, jak ujarzmić energię dwóch kobietek w działaniu.

W rogu miejsce na łóżko piętrowe, na nieistniejącej jeszcze ściance. Jeszcze trzeba znaleźć miejsce na:
- krowę na biegunach
- kontener klocków duplo
- kontener klocków lego
- kontener playmobili
- biblioteczkę

Może białe meble. Może niebieskie ściany. Kwiatki i kropki.

sobota, 4 lutego 2012

Tajemnicza ściana z cegły

Debata była długa i ciekawa. Ucięta wizytą Panów Ze Spółdzielni, którzy wyjaśnili nam, do czego służy ta niemiłosiernie krzywa i bezsensowna ścianka. To jest komin. A tu ma stać pralka i wysokie zaplecze ds. czyszczenia siadujące ze strefą podwyższonego relaksu deszczowego po lewej oraz strefą skupienia po prawej.
Kluczowe jest teraz precyzyjne wymierzenie odległości między elementami tak, by prysznic był pro-sto-kąt-ny.
Moja jak na razie jedyna fanaberia czyli prysznic we wnęce bez brodzika. Przeczuwam kłopoty. Wszystko musi być pod Niego - płytki bez poślizgu, światło jasne, drzwi specjalne.
Jakie kolory?

czwartek, 2 lutego 2012

Zachody słońca

Wciąż trudno wyobrazić mi sobie, że to miejsce służyć będzie jako punkt obserwacyjno-refleksyjny.
Jest -18 stopni mrozu i Wyprawa Po Okna na drugą stronę Wisły zmroziła nam krew w żyłach. Wyludnione centrum budownictwa na Klimeckiego, pokryte równą i nienaruszoną warstwą świeżego śniegu wolnego od psich kup po prostu zmusiło nas do tego, żeby biegać, tarzać się oraz toczyć kulki. Zamarznięta rzeka.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Użyteczność

Kontener służy całej społeczności osiedlowej.
Oto nasz drobny wkład w ład i harmonię domostw krowoderskich.

czwartek, 26 stycznia 2012

Wdzięczność na codzień



Ćwiczenie: Dziś nauczymy się wyrażać wdzięczność

Cel: zobaczymy, czy to działa i na kogo najlepiej
Czas trwania: w każdy czwartek, przez parę tygodni
Metody: obserwacja otoczenia, zapis

Słowa podziwu nie są karą, nie wyrażają relacji poddania i nie są wymuszone. Świat jest fajny. Nie należy porównywać. Trzeba nauczyć się przyjmować słowa uznania.

W tym tygodniu chciałabym podziękować:
- mojemu Tacie, za to, że namówił Pana Leszka na TO;
- Panu Leszkowi, za to, że zanim rozpoczął wiercenie i kręcenie, zapukał do każdego sąsiada;
- K. oraz P. za kawę i danusię w chwilach okropnych i złych;
- Łucji za bycie na końcu dzielnym pacjentem;

Co ja zrobiłam:
-zadzwoniłam i wyraziłam wdzięczność (na początku było trudne ale potem już poszło z górki i było miłe dla mnie)
- wyraziłam wdzięczność za papierowy model mieszkania tworzony przez Rodzinę od poniedziałku

PS. Nie, nie będzie tutaj żadnych cytatów z P. Coehlo, bardzo mi przykro. Naprawdę zawieszam na kołku ironię, kpinę, drwinę oraz inne tego typu narzędzia.
To JEST eksperyment.

środa, 25 stycznia 2012

Redefinicja potrzeb: dzieci



Z 64m zrobimy zaraz 70m czary-mary (ciajimaji mamuniu maluta tochana!)

Odpowiedź na pytanie o model naszej rodziny staje się kluczem do podjęcia decyzji o wyburzaniu ścian. Jak żyjemy? Co jest dla nas ważne?
My jesteśmy ważni. Najważniejsi.

Duży pokój dla dzieci, jasny i balkonowy, żebyśmy mogli się w nim wszyscy kotłować.
A one uczyć współpracy. Więc łączymy dwie klitki w jedną duża i piękną przestrzeń. Chcecie tak?
Tat! Tak! My się tak kochamy, mamusiu maluta, Jalja miła i Pato miły. Ja nie chcę bez Pato. Pato bez Jalji nie diała. Jaljusia miła miła. Pa-aato! Mamo, ona mnie gryzie!
No tak. Redefinicja przestrzeni rozwoju.

W dizajnerskich gazetach, które dostałam od A. dzieci nie istnieją. Są ukryte w jakichś pokoikach, szafach, wstydliwe upchnięte we wnęki z tymi swoimi gratami, malowniczymi ale chaotycznymi piłkami, klockami i autkami bez kół. Występują jako smugi na zdjęciach. Są przez architektów odsyłane na piętra, antresole wraz z podniszczonymi książkami i spajdermanem z urwaną główką.
Pobieżny galop przez sklepy meblarskie online. Albo koszmary designu w seksistowskich zestawach kolorystycznych albo design koszmarnie drogi w pięknych fakturach i kolorach. Albo Ikea. Albo self-made.
Przeglądamy wspólnie gazety. Fotel z naszytymi różami z jedwabiu. Fioletowa ściana w kropki. Lampa z kryształków w kolorach tęczy.

Mamo, łóżko piętrowe! Mamo bo Ola ma! Mamo mamo! Nooo może być białe. Tat bałe białe i jułte i peppapig i cijwone.
Rozwój horyzontalno-wertykalny. Pełny. Wartościowy.
Matko, słuchaj swoich dzieci.

wtorek, 17 stycznia 2012

Wizja lokalna i klucze


Ach, podobno się prawie pobili niedawni Właściciele.
Kto się opiekował matką, kto wynosił śmieci, kto był niegrzecznym a kto dobrym dzieckiem.
Sądząc po tym, jak wygląda mieszkanie, trudno jednoznacznie ocenić czy ktoś był wystarczająco dobrym człowiekiem. Ten płyn do kąpieli troskliwie postawiony nad wanną, malowniczo obluzowany kontakt, czule zaniedbany balkon.

niedziela, 15 stycznia 2012

Określ swoje potrzeby, durniu!


No to określam.

  1. Chcę mieć wannę i potencjalną przynajmniej możliwość zażycia kąpieli.
  2. Chcę mieć prysznic, z którego nie będzie wypływało na zewnątrz a moje łokcie nie będą poobijane.
  3. Chcę mieć łóżko, którego nie muszę ścielić codziennie.
  4. Chcę mieć swoją własną szafę na ubrania.
  5. Chcę mieć duży stół do zasiadania i jedzenia.
  6. Chcę mieć drewnianą podłogę w kolorze jasnym.
  7. Chcę mieć wielkie regały na książki.
  8. Chcę mieć na balkonie krzesło. Chcę na nim siedzieć i pić kawę rano w sobotę.

No to co w końcu, mieć czy być?

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Formalnie jest tak.


Metrów dużo. Nasza jedyna szafa się zmieści. 1/3 mojego udziału przypadnie na łazienkę.
Trochę się denerwujemy przed finałem. I trochę kłócimy o to, kto ma ile i dlaczego wciąż nam brakuje. Brakujące pieniądze znajdujemy w szufladzie.
A Pani Notariusz! O Pani Notariusz! spiesząca się do wizytacji Księdza Po Kolędzie! Nie potrafi obliczyć procentów z trzech sprzedających i dwóch kupujących. Nie oceniać osoby tylko jej działania. Obserwujemy tramwaje na Dietla przez okno. Mijają 3 godziny. Nie lubimy jej i nie przyjdziemy do niej więcej. Nikomu jej nie polecimy.

Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! Mamy odpis i idziemy do Yellow Dog zjeść obiad energetyzujący, kupić buty narciarskie, odwiedzić Szwagrostwo, pościelić materac, dać pić i umyć zęby, zdobyć lepszy kocyk.

Życie toczy się dalej.